Czy idealny samochód na ferie istnieje?

Każdy z nas ma jakieś pasje. Jeśli są to sporty, często będziemy dobierać samochód tak, by jak najwygodniej przewiózł nas nad rzekę, w góry, na plażę, do lasu czy gdziekolwiek indziej. Jaki jest zatem idealny samochód na ferie?

Chociaż zimy są w ostatnich latach coraz cieplejsze, to jednak fanów białego szaleństwa nie ubywa. Kto nie lubi wyrwać się samochodem w ferie z miasta na popołudnie, kilka dni, a nawet tygodni, by oddać się jeżdżeniu na nartach czy snowboardzie? Chyba tylko ci, którzy nigdy tego nie robili!

Jaki samochód byłby idealny dla tych osób? Który sprawdzi się zarówno podczas dłuższych, jak i krótszych wyjazdów, jazdy na śniegu i asfalcie?

Idealny samochód na ferie. Czyli jaki?

Fani sportów zimowych zazwyczaj muszą dostać się z miejsca, w którym mieszkają do tego, w którym jest stok. I to może być kilkadziesiąt, kilkaset lub nawet kilka tysięcy kilometrów dalej.

Samochód, którym pojedziemy na ferie musi być zarówno wygodny, jak i pojemny. W środku musimy mieć na tyle dużo miejsca, żeby wejść w zimowych butach i kurtkach, a fotele powinny sprawiać, że nawet kilkunastogodzinna podróż nie będzie zbyt męcząca.

Niezależnie od tego, czy na ferie jedziemy z rodziną czy znajomymi, na pewno będziemy potrzebować miejsca w bagażniku. Musimy przecież zmieścić buty, walizki, torby, kurtki narciarskie i czapki. Większe samochody sprawdzą się tu zdecydowanie lepiej.

Samochód, którym wybieramy się na ferie powinien być też relaksujący z perspektywy kierowcy. To oznacza, że powinien mieć trochę systemów bezpieczeństwa, które redukując stres, pozwalają zajechać dalej bez zmęczenia.

Na zmęczenie w trasie często wpływa również silnik. Mocniejszy sprawia, że wyprzedzanie trwa krócej i wymaga mniej przygotowywania. Zbyt mocny silnik mógłby jednak zużywać za dużo paliwa i zmuszać nas do częstych postojów na stacjach. Przydałby się zatem jakiś złoty środek - może diesel? Automat też sprawi, że wyjazd samochodem na ferie będzie bardziej komfortowy.

Nie zapominajmy też o napędzie. Podczas ferii w górach szukamy śniegu, ale czasem warunki mogą nas zaskoczyć. Do zmagań z lodem i nieodśnieżonymi drogami warto wybrać napęd na cztery koła, a już na pewno komplet dobrych opon zimowych. Jeśli mówimy o samochodach z napędem na jedną oś, to w zimie lepiej sprawdzą się samochody z napędem na przód.

A jak przewieziemy sprzęt? Niektóre samochody mają otwór na środkowym miejscu kanapy, przez który możemy poprowadzić narty. Jeśli nie, to albo znów uratujemy się dużym bagażnikiem, albo bagażnikiem dachowym. Relingi będą dodatkowym atutem.

Jak to wygląda w praktyce? Które auto najlepiej sprawdzi się podczas wyjazdu na ferie? Oto kilka naszych propozycji:

SEAT Ateca

Gdy myślimy o wyjeździe autem na ferie, nasze myśli zazwyczaj kierują się w stronę SUV-ów. Nie muszą być duże, ale ważne, że mają wyższy prześwit. SEAT Ateca ma chyba idealny rozmiar, który jest jednocześnie poręczny w mieście i przestronny w podróży.

SEAT Ateca jest wygodny na długich dystansach, wygodnie się do niego wsiada i ma nawet takie rozwiązania, jak np. osłonięte progi, byśmy nie ubrudzili się błotem pośniegowym. W wersjach od 150 KM wzwyż zapewnia już odpowiednią dynamikę i pozwala sprawnie wyprzedzać.

Jego bagażnik mieści 510 litrów, więc wejdzie tu wszystko, co będzie potrzebne nam potrzebne podczas wyjazdu na ferie. Są wersje z napędem na cztery koła i jest szybki, 7-biegowy automat DSG. Mamy też relingi dachowe. A jeśli wejdziemy do środka, zobaczymy też całkiem szerokie wnętrze i sporo miejsca na nogi.

SEAT Ateca potrafi też utrzymywać pas ruchu, ma system monitorowania martwego pola w lusterkach i aktywny tempomat.

To modelowy samochód na narty, z którym ferie będą na pewno udane.

Volkswagen Passat Alltrack

Ciekawą alternatywą dla SUV-ów są crossovery w pierwotnym tego słowa znaczeniu, czyli podniesione kombi z napędem na cztery koła, takie jak np. Audi A4 Allroad lub Volkswagen Passat Alltrack.

Passat Alltrack oferuje niezłe wyposażenie, ma praktycznie wszystkie dostępne na rynku systemy bezpieczeństwa i ma jeszcze więcej miejsca w środku niż SEAT Ateca. Bagażnik mieści tu aż 639 litrów.

Zdecydowanym plusem w dłuższych trasach, takich jak rodzinny wyjazd na ferie, będą mocne silniki - Alltracka znajdziemy albo z dieslem o mocy 190 KM albo z silnikiem benzynowym o mocy 272 KM. W porównaniu do SUV-a, taki Passat ma bardziej opływowy kształt, więc będzie zużywał mniej paliwa i lepiej będzie się zachowywał podczas jazdy po autostradach.

Chociaż samochód jest podwyższony, to jednak linia dachu nadal jest stosunkowo nisko. To oznacza, że niższe osoby nie będą miały problemu z korzystaniem z bagażnika dachowego.

Volkswagen Sharan

W naprawdę długich wyprawach, kombi i SUV-y muszą ustąpić minivanom takim jak Volkswagen Sharan.

Jego bagażnik zmieści aż 885 litrów! Możemy też wybrać wersję 7-miejscową. Przede wszystkim jednak ten samochód jest na tyle wysoki i szeroki, że spokojnie może w nim podróżować nawet pięć dorosłych osób.

W tej wersji brakuje akurat napędu na cztery koła, ale je z dobrą oponą zimową, ewentualnie z łańcuchami, też sobie poradzimy. Zamiast Sharana, można by też wybrać SEAT-a Alhambrę z napędem 4Drive i będziemy mieli zarówno napęd, jak i minivana.

To starszy samochód, więc wyposażeniem odstaje od poprzednich dwóch propozycji, ale z mocnym dieslem i komfortowym zawieszeniem również sprawdzi się na długich wypraw w czasie zimowych ferii.

Volkswagen Golf Variant

Nie zawsze musimy szukać jak największego samochodu. Kompakt, taki jak Volkswagen Golf Variant, też powinien się dobrze sprawdzić.

Na pewno pod względem bagażnika, bo 605 litrów w Variancie to więcej niż w niejednym SUV-ie. Być może zabraknie tu napędu na cztery koła, ale nie uważamy, żeby był on konieczny w kompakcie - to raczej miły dodatek, który zwiększa pewność prowadzenia, ale skoro go nie ma - możemy zainwestować więcej w opony.

Kompakt z nadwoziem kombi to idealne połączenie poręcznych wymiarów, które sprawdzą się w mieście, z miejscem bagażowym, które zmieści każdą fanaberię. W dodatku w ostatnich latach do tych samochodów trafiły wszystkie najnowsze systemy bezpieczeństwa - czego idealnym przykładem jest Golf. Może mieć aktywny tempomat, system Front Assist, który hamuje awaryjnie przed pieszymi i samochodami.

Nawet cztery dorosłe osoby zmieszczą się tu we względnym komforcie. Chociaż wyższy prześwit przydałby się do pokonywania zasp i zwyczajnie dla naszego komfortu psychicznego, w większości sytuacji nie będzie nam jednak potrzebny.

Mamy za to nadwozie, który stawia mniejszy opór powietrzu i w efekcie pozwala zużywać mniejsze ilości paliwa. A jeśli bardzo potrzebujemy napędu - Golf ma też wersję Alltrack.

SEAT Mii

A co, jeśli jeździmy na co dzień takim maluchem, jak SEAT Mii? Czy nasze białe szaleństwo ograniczy się tylko do jazdy na sankach w mieście? Niekoniecznie. Nawet do takich samochodów możemy dokupić bagażniki dachowe. Wystarczy więc przenieść narty czy deski na dach i już można zrealizować krótki wypad na ferie. W dwie osoby, przy złożonych fotelach, można nawet wjechać na dłużej. W cztery - ograniczmy się do weekendu i zabierzmy miękkie torby. Nie obejdzie się bez wciskania bagażu na siłę.

Nawet taki mały SEAT może się sprawdzić, chociaż nie da się ukryć, że im mniejszy samochód, tym w krótszych i bliższych wyprawach będzie się czuł lepiej.

Podczas wyprawy na ferie może nam przeszkadzać wyciszenie, dynamika, a nawet komfort foteli, ale te małe wymiary ponownie zapunktują, gdy tylko wrócimy do miasta.

Najlepsze auto na ferie? Wszechstronność wygrywa!

Jeśli co roku w ferie jeździmy na nartach czy snowboardzie, z pewnością docenimy większe, bardziej wszechstronne samochody. Nie musi to być jednak od razu SUV i nie musi mieć napędu na cztery koła.

Wszystko zależy od tego, gdzie nas poniesie fantazja i co nam się po prostu podoba. Jak widać nawet na przykładzie małego Mii - wszystko zależy od tego, co możemy poświęcić, by zyskać gdzie indziej.

Mamy nadzieję, że jeśli szukacie teraz samochodu i jesteście fanami sportów zimowych, zainspirujemy Was do wyboru samochodu, który będzie wam służył najlepiej!